piątek, 27 czerwca 2014

Wakacje pełne fantazji.

                                                                               
 
Rankiem wstało złote słonko, właśnie wita się z biedronką.
Biedroneczka kropki liczy, na skrzypeczkach konik ćwiczy.
                 Mrówce się podoba ranek, pszczoła niesie miodu dzbanek.
                 Brzęczą trzmiele, tłuste bąki , bujne życie pięknej łąki .  
Łąka wdziała płaszcz zielony, drzewo szuka takiej żony.
Słonko wszystko ozłociło, no i tak radośnie było!
                                                     
 
Pierwszy motyl ruszył w pląsy, żuk podkręcił czarne wąsy.
Ruszył w tany z bożą krówką ,konik polny tańczy z mrówką.
                           Tak tańczyli, tak hulali, przetańczyli dzionek cały.
                            Teraz siedzą i śpiewają, słodki nektar popijają.
Nektar piją też zające.Cudne życie na tej łące!!!
                                                             

       Wiersz dedykuję mojej ukochanej Oli,słodkiej Mai i Marcelkowi oraz wszystkim dzieciom, które rozpoczynają dzisiaj wakacje.
Odpoczywajcie jak najwięcej na łonie natury:łąkach, lasach i ogrodach. Nad morzem w górach i nizinach.
Bądźcie zdrowe i szczęśliwe!
                                                             


poniedziałek, 23 czerwca 2014

Przyszło lato...!!!



Bujna zieloność liści
i słońca krąg złocisty.
I jakoś tak bogato,                                                                 
to znak ,że idzie lato.
           Kapelusz ma słomkowy,
           Garnitur?Zawrót głowy.!
           Koszule i krawaty
           w bajecznie piękne kwiaty!
Tak wolno sobie płynie,
listkami drzew porusza,
a stada barwnych ptaków
sfruwają z kapelusza.
            I idzie cudne lato,
            owoców pełne kosze.
            A ja kochanej mamie
            jagody pyszne niosę!
                                                              

Wiersz napisałam sama, zdjęcia z internetu.

sobota, 7 czerwca 2014

Zima , góry i pierścienie !!!!

                                                                         
Takie pierścienie na palcach udało mi się znaleźć w internecie, aby unaocznić to, co mnie kiedyś spotkało i co pamiętam do dzisiaj. Wspominam to z ogromnym rozbawieniem. Dzisiaj chyba już nikogo nie spotka nic podobnego.To były takie czasy.
    Panie nosiły na palcach złote pierścienie z ogromnymi oczkami, które wyglądały na kamienie szlachetne, ale w większości były syntetyczne. Sama miałam kilka takich, ale jakoś ich nigdy nie zakładałam, bo po prostu przeszkadzały mi i uważałam ,że nie pasują do mnie.
    Zakładano je na co dzień i na różne uroczyste okazje, a także do pracy. Panie biuralistki kuły w oczy tymi ozdobami wszystkich petentów, stukając nimi wdzięcznie o blaty biurek. Pierścienie połyskiwały w świetle biurowych jarzeniówek, kiedy pisały na maszynach różne pisemka, czasami całe elaboraty.
    Z dużym wdziękiem opowiadały o tym, od kogo je dostały, w jakich okolicznościach, itd. Opowieści te były barwne, często tajemnicze, kraszone różnymi, często pikantnymi szczegółami.
     Ja też przeżyłam przygodę, których bohaterami są   pierścienie na palcach, jak najbardziej ze złota  z syntetycznymi rubinami, szmaragdami i brylantami.
     Akcja opowieści  toczy się w pięknym miasteczku na Podhalu. Nie wymienię jego nazwy, gdyż miejsce akcji/mała knajpka/ istnieje do dzisiaj.I o dziwo barmanka jest ta sama!!!
     Był piękny zimowy wieczór .Połyskiwał sierp księżyca, było mroźno, słychać było dzwoneczki przyczepione do uprzęży koni ciągnących sanie z turystami.Cała nasza paczka zapakowała się do takich sań, a gospodarza poprosiliśmy , aby nas zawiózł do dobrej knajpki, w której moglibyśmy spędzić miło czas.
Nasza prośba została spełniona.Wylądowaliśmy w miłym czystym lokalu ,w którym było kilka stolików na stalowych nogach i krzeseł też z takimi samymi nogami. Stało to wyposażenie na kamiennej posadzce i dlatego, każdemu nowemu klientowi towarzyszył potężny rumor przesuwanych krzeseł i stolików.Ale to drobny szczegół i drobna niedogodność. W tych czasach tak było wszędzie, po prostu -siermiężnie , za to wesoło.
     Za kontuarem stała barmanka wyposażona przez naturę w wielki biust. Zamiatała tym biustem kontuar, przesuwając się wdzięcznie, raz w jedną , raz w drugą stronę.Potężny kok z utlenionych na blond włosów dopełniał reszty. Ale to nic. Na pulchnych palcach/ na każdym, kciuku też/ widniały pierścienie, ogromne, złote i z wielkimi oczkami syntetycznych kamieni.
    Na blacie stały słoje ze śledziami: w śmietanie, po japońsku/ Japończyk by się uśmiał!/oraz śledzie w oleju.
W koszykach widniały kromki chleba. Na półkach stała" wódka czysta wyborowa" i to było całe menu.
Można było zamówić bigos, ale woleliśmy nie ryzykować.
Poprosiliśmy dla każdego po porcji śledzi. Ja zamówiłam w oleju, moi koledzy w śmietanie po japońsku, zamówiliśmy chleb i po 50 ml tej słynnej czystej.
      Po chwili oniemieliśmy!!!
Pani zakasała rękawy i ręką z tymi pierścieniami na palcach wybierała ze słoja śledzie razem z cebulką i tą śmietaną.Porcjami nakładała na talerzyki.Potem po tej śmietanie, zanurzyła ręce w słoju ze śledziami w oleju. Nabrała zgrabnie do garści śledzie i ułożyła je na talerzu.
     Z pierścieni ściekały po kolei: śmietana, a  potem olej. Pani wyjęła spod kontuaru ścierę i wytarła ręce. Zdjęła pierścienie i po kolei wycierała je, wkładając z powrotem na palce.
     Oglądaliśmy ten spektakl w dzikim zachwycie i osłupieniu. Zapanowała cisza. Wszystkie oczy skierowaliśmy na panią barmankę. Po chwili spojrzała na nas zdziwiona i krzyknęła:"no już!!!, zabierać to!!!
Moi koledzy rzucili się po talerzyki. Poprosili o następne kielichy po 100 ml  czystej wyborowej. Inaczej nie można było!!
Śledzie były naprawdę smaczne.Popiliśmy sowicie. Nikt się nie rozchorował. Popłakaliśmy się ze śmiechu.
Takiego spektaklu nie zobaczyliśmy nigdzie.Jestem ogromnie wdzięczna pani barmance za dostarczenie nam niebywałego przeżycia estetycznego.
       Ostatnio odwiedziłam ten sam lokal.Zmienił się nie do poznania. Jest elegancki,ma rozszerzone nieco menu, ale barmanka jest ta sama.Jedynie na palcach ma nieco mniej pierścieni i śledzie ze słoja nabiera specjalną łyżką. Jadłam je, są bardzo smaczne.
Pozdrawiam wszystkich barmanów w Polsce!!!
                                                               
To zdjęcie przyda się dla ochłody w skwarne dni!!
Fot: internet



wtorek, 6 maja 2014

DZIEŃ MATKI



                                                                          

                                                                      
  
                     Wiersz dla Mamy

Wczesnym rankiem wstaje słonko,
złoci ziemię w ciągu dnia.
I przygląda się biedronkom,
która , ile kropek ma.
          Złote słonko, czarne kropki,
          dookoła zieleń trwa.
          Wiatr w zawody mknie z ptakami,
          a za wiatrem biegnę ja!
Złote włosy mojej mamy,
znów potargał psotnik, wiatr.
Mama śmieje się tak pięknie,
z mamą najszczęśliwszy świat .
           To dla dziecka wielkie szczęście ,
            i niewiele trzeba tak:
            Uśmiech ukochanej mamy
            i grający w trawie wiatr!

Wiersz napisałam sama i dedykuję go wszystkim Matkom.
                                                                         
              
 fot.:internet
                                                                         
                                                                               
                                                                            
                                                                                                                               FOT.:własna
                                                CAŁA ŁĄKA  KWIATÓW DLA MAMY
    

niedziela, 4 maja 2014

Chrząszcz....MATURZYŚCI, POŁAMANIA PIÓR !

Byłam w Szczebrzeszynie, a tam , jak gdyby nigdy nic, na Rynku stoi pomnik słynnego chrząszcza.
W Szczebrzeszynie chrząszcz brzmi w trzcinie i Szczebrzeszyn z tego słynie.

MATURZYŚCI, POWODZENIA!!!

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Nałęczów w prześliczny wielkanocny poniedziałek.



Tuż przy wjeździe do Nałęczowa, znanego kurortu na Lubelszczyźnie znajduje się kawiarnia "Ewelina",
która powitała nas kwitnącą magnolią z obłędnie pięknymi kwiatami.Kiedyś moja uczennica pisząc wypracowanie o wiosennych kwiatach, napisała, że z powodu wielkiej urody tych kwiatów, Elfy wybrały je sobie właśnie na swoją siedzibę.Kiedy patrzę na piękne kwiaty magnolii zawsze wspominam Małgosię, która miała wielką wyobraźnię i pisała ciekawe opowiadania. A i tak została lekarzem.
         Najpiękniejszym miejscem w Nałęczowie jest oczywiście Park Zdrojowy , zabytkowy, nastrojowy, tchnący spokojem i ciszą, pełen romantycznych zakątków.
         Po parku snują się kuracjusze, w świąteczne dni przychodzą tu mieszkańcy Nałęczowa i Lublina.
         Przynajmniej raz do roku pokazują się w Ewelinie, kawiarni, która jest także galerią sztuki, w której prezentują się tubylczy artyści.Jest tu pięknie, serwują swoje, zawsze pyszne dania i ciasta.
         Park w Nałęczowie jest niezwykły. 
                                                                
 Zaraz po wejściu do parku, wita nas Boleław Prus, wielki pisarz, autor "Lalki",który był związany był z Nałęczowem, mieszkał tu nawet jakiś czas.
 Zadbane, kolorowe, kwiatowe klomby są ozdobą  parku , w którym znajdują się gabinety fizjoterapeutyczne i budynki związane z lecznictwem sanatoryjnym.
                                                                             

W domu zdrojowym znajduje się urocza palmiarnia , w której jest pijalnia wód mineralnych i kawiarnia.
                                                                               



   Tu właśnie krąży się ze szklaneczkami popijając źródlaną wodę .Całkiem przyjemnie, bo wśród palm i agaw, wokół urokliwej fontanny.
                                                                       

    Ale najpiękniejszy jest park, z sadzawką i wypływającą z niej rzeczką, uroczą wysepką, na którą wiedzie romantyczny mostek.




                                                                       
Stąd tę wysepkę widać jak na dłoni.Jest pełna ławek, na których można odpocząć, zamoczyć nogi w wodzie i przyglądać się łabędziom i kolorowym kaczkom, które nic nie robią sobie z towarzystwa ludzi.
                                                                       
 Łabędź młodziak, zachwyca się swoim odbiciem w tafli wody.
 Prześliczny kaczorek pozuje do zdjęcia.
 Łabędź -Rodzic, bacznie obserwuje poczynania młodych.
Parka młodych kaczek wygrzewa się w słońcu.Nastrój leniwego wypoczynku, wolno toczącego się czasu.Miły odpoczynek, nastrój spokoju.
                                                                             

Wszystkie zdjęcia wykonała Ola.                          
 Jak zwykle zachwycała się i ptakami, i pięknymi drzewami, których w zabytkowym parku jest dużo.
                                                                       

             
Musiałam pozować na tle świerku i wśród stokrotek.
                                                                           
A to eksperyment Oli , fotografia cieni nas trzech.
ZAPRASZAMY DO ODWIEDZIN NAŁĘCZOWA. 
                                                                     



                                                                        


czwartek, 17 kwietnia 2014